Rzymskie wakacje, dusiołek i samba

Ciekawość i ulga a może poczucie winy z powodu naiwnego zachłyśnięcia się odmiennością innych kultur? Elizie Piotrowskiej udaje się odmalować intrygujący zestaw emocji, towarzyszących współczesnej emigrantce.

Bohaterką jej powieści jest wykształcona, wrażliwa i ciekawa świata młoda kobieta, wplątana w siatkę toksycznych zależności. Niełatwa przeszłość (przedwczesna utrata matki), niespełnione literackie ambicje i związek z „polskim Werterem” – który upiera się, aby kochać nieszczęśliwie i poetycko – to składowe więzi, niszczących Lottę. Do tego dochodzi specyficzny, poddańczo-zależny stosunek do własnej ojczyzny, który bohaterka odczuwa wyjątkowo mocno. Emigracja jest dla aspirującej pisarki próbą konfrontacji z wewnętrznymi demonami. W miarę rozwoju fabuły obserwujemy proces dojrzewania bohaterki i jej – mniej lub bardziej udane – próby zdystansowania się do tzw. narodowych wartości.

Autorka zgrabnie operuje metaforami i dość ryzykownymi alegoriami – tu szczególnie mocno wyeksploatowanym w naszej kulturze motywem Matki Pol(s)ki. Porównanie kulturowe pomiędzy „dusiołkowatą” kulturą słowiańską, egzotyką Brazylii i śródziemnomorskim dolce vita to walka na narodowe motywy, mity i uprzedzenia.

Dusiołek ma jeszcze jedno oblicze” – zauważa Lotta – „jest nim rozczarowanie Polską, które prowadzi do zatrważającej nadpobudliwości na poziomie języka i niewiarygodnego marazmu na poziomie działania. Polak nic nie robi, ale narzeka. To tamci są źli, głupi i nieuczciwi, to oni rozkradli Polskę, to oni zaprzepaścili wszystkie szanse. Teraz już nic nie da się zrobić. Teraz tylko usiąść i płakać.

W zestawieniu kultur ciekawie wypada portret Polski – dumnej ze swoich wartości, ale uparcie trwającej przy kulcie męczennictwa i samopoświęcenia, szczególnie w życiu codziennym.

Przed taką „obczyzną” ucieka Lotta, szukająca w kolejnych krajach – a także w nowym, obiecującym związku – alternatywnej tożsamości, wolnej od poczucia powinności. „Obczyzna…” to intrygujący opis procesu przyswajania, zrozumienia i podejmowania prób zagnieżdżenia się w odmiennych kulturach. Nietrudno się domyślić, że życie na „emocjonalnym uchodźstwie” nie jest zawsze usłane różami a opisani w powieści Włosi i Brazylijczycy także borykają się z własnymi, narodowymi bolączkami.

– Czy zwróciłaś uwagę, że słowo Bóg (Dio) chowa w sobie słowo ja (io)? – zapytał ni z gruszki, ni z pietruszki.
– Nie po polsku. W języku polskim Bóg pochodzi od bogactwa.

„Obczyznę…” czyta się szybko i przyjemnie m.in. dzięki plastycznemu, emocjonalnemu językowi i sporej dawce niewymuszonego humoru. Dialogi okraszone są barwnymi porównaniami. Język potoczny miesza się z poezją a zabawne powiedzonka z literackimi i popkulturowymi nawiązaniami. Językowy misz-masz może początkowo drażnić, ale z biegiem czasu łatwo wciągnąć się w specyficzny, na wpół poetycki styl opowieści.

Muszę przyznać, że w pewnym momencie dałam się porwać historii bohaterki. Kibicowałam jej wyborom, byłam ciekawa kolejnych spostrzeżeń i barwnie opisywanych, nieoczywistych porównań kulturowych. Tym bardziej szkoda mi kilku końcowych rozdziałów powieści, w których da się wyczuć wyraźne spowolnienie fabuły, prowadzące do otwartego zakończenia.

Powieść Elizy Piotrowskiej może być ciekawym, literackim głosem w dyskusji o współczesnej emigracji. Warto ją jednak polecić przede wszystkim jako opowieść o wychodzeniu z emocjonalnej traumy i dorastaniu do wewnętrznej wolności.

*wszystkie cytaty pochodzą z recenzowanej książki

*

 

Tytuł: Obczyzno moja
Autor: Eliza Piotrowska
Wydawnictwo: Media Rodzina
Rok wydania: 2017
Ocena: 7,5/10

 

 

 

*

Za egzemplarz recenzencki dziękuję:

Tekst ukazał się na portalu:

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Rzymskie wakacje, dusiołek i samba

  1. To chyba dobra lektura na lato, zwłaszcza w kontekście tego, co obserwujemy obecnie w polityce. Tak, mnie też zdarza się narzekać, to już taka cecha narodowa. Ale walczę z nią. 🙂 Z drugiej strony moja mentalność jest często zupełnie niepolska. Dlatego lubię obserwować zderzenia różnych kultur i stereotypów. Dla spojrzenia na swój kraj z innej perspektywy można też przeczytać książkę „Jestem Kazu”, choć uprzedzam, że nie jest zbyt lotna. 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.