Psotnicy, demony i leśne licha – „Yōkai”, M.D.Foster

Skrupulatnie przygotowany japoński bestiariusz, z szeroką bibliografią i oryginalnymi ilustracjami. Merytoryczny a przy tym niezwykle ciekawy! 

Dwa powyższe zdania wystarczyłyby jako podsumowanie mojej czytelniczej przygody z najnowszym dziełem Michaela Fostera. „Yōkai” to świetne opracowanie „ulotnego” tematu, stworzone – z czego bardzo się cieszę – z myślą o szerokiej grupie czytelników. Bestiariusz można traktować dwojako. Jest to ciekawe kompendium wiedzy o japońskim folklorze, ale i fantastyczna, czytelnicza rozrywka dla tych, którym japońskie straszydła kojarzą się zazwyczaj ze światem mangi lub anime.

Wrażenie robi skrupulatność z jaką Foster (amerykański badacz kultury japońskiej) opisuje tematykę yōkai. Chęć wyjaśnienia każdego istotnego pojęcia, starania o ukazanie pełnego kontekstu zjawiska, przytaczanie nazwisk i tytułów, istotnych dla pełnego zrozumienia wszystkich treści. Wynika to oczywiście z naukowego charakteru opracowania, ale w samym tekście widać też szacunek do opisywanego tematu.

yokai yamamba

Yamamba, czyli górska wiedźma. Skojarzenie ze słowiańską Babą Jagą nasuwa się samo…

Książka jest podzielona na dwie części. Pierwsza („Kultura yōkai”) jest czymś w rodzaju szerokiego wprowadzenia w temat (chociaż trudno blisko 100-stronicowy wykład nazwać jedynie „wstępem”), druga to właściwy bestiariusz. Cieszy to, że przed zapoznaniem ze standardowym „spisem potworów”, czytelnik jest wprowadzany w niuanse, związane z tworzeniem tak nietypowego zestawienia. Autor zastanawia się m.in. nad tym, co jest istotą yōkai i próbuje określić przestrzenie, w których te istoty funkcjonują. Nie chcę streszczać całego wykładu, napomknę więc tylko, że na potrzeby określenia uniwersum tzw. zjawisk niewyjaśnionych Foster wybiera kilka ciekawych pojęć. Oto niektóre z nich:

∴ Używając terminologii zoologicznej, yōkai można by opisać jako „aktywne o zmierzchu” (krepuskularne), lubiące szczelinowe momenty przejściowe.

∴ Jedną z charakterystycznych cech yōkai jest ich liminalność „bycie pomiędzy”.

∴ W japońskich opisach yōkai często powtarza się wyrażenie hanshin-hangi oznaczające „pół wiara/pół niewiara”. Sens owego powiedzenia leży w tym, że nie domaga się ono podjęcia decyzji, wyboru, ale łączy dwie połowy w jedno, w postawę zakładającą, że wiara i zwątpienie mogą ze sobą harmonijnie koegzystować.

∴ Pewna japońska znajoma opowiedziała mi o znanym jej od dziecka yōkai – kamaitachi, „łasicy o pazurach jak sierpy”. Zapytałem ją, gdzie ten stwór mieszka, a ona tajemniczo odpowiedziała, że zajmuje on „miejsca między godzinami”.*

yokai tengu

Tengu – przedstawiciele tzw. „wielkiej piątki” japońskich stworów

Pomimo wątpliwości, związanych z tworzeniem spójnej taksonomii yōkai, Fosterowi udaje się nakreślić dość szczegółowy bestiariusz. Najwięcej miejsca autor poświęca tzw. „wielkiej piątce” (kappa, tengu, kitsune, tanuki, oni), czyli potworom, które są rozpoznawalne także poza kręgiem kultury japońskiej. Pozostałe monstra są podzielone ze względu na przypisywane im miejsce „bytowania” i przeważającej aktywności (pustkowia, woda, pola i łąki, wieś i miasto, dom). Większość opisów uwzględnia możliwie szeroki kontekst występowania postaci, niuanse nazewnictwa, historyczne zapiski (o ile dotyczą) i informacje o legendach, w których pojawia się dany potwór. Fragmenty bestiariusza można czytać wyrywkowo a same opisy bywają naprawdę interesujące.

Moją uwagę przykuł wpis o kappie – japońskim wodniku. Jak się okazuje, ten niepozorny, sympatyczny stworek (kojarzony przeze mnie głównie z japońskich animacji) ma też swoją mroczną stronę. Foster – który poświęcił tej postaci swoją pracę magisterską – odkrył, że w niektórych rejonach Japonii kappa jest przedstawiany jako krwiożerczy drapieżnik, napadający nocą na zwierzęta i wysysający ich wnętrzności przez odbyt (!). Takich – często dość humorystycznych – ciekawostek jest w książce więcej a najciekawsze z nich dotyczą stworzonek mało znanych, lub zupełnie zapomnianych.

yokai yamabiko

Yamabiko, czyli urocze „górskie Echo”

Na koniec – dla kogo ta książka?  Mogłabym napisać, że jest to pozycja, która znajdzie sobie miejsce zarówno na półce antropologa, jak i w biblioteczce fana japońskiego folkloru. Nie widzę jednak sensu w takim wyszczególnieniu.

Recenzję „Yōkai” piszę z mocnym poślizgiem (książka została wydana w marcu) i może lepiej – mogę ją Wam teraz polecić z czystym sumieniem jako dodatek do nadchodzących, wakacyjnych wyjazdów. Do czytania przy ognisku, na łódce, na leśnym obozowisku… wszędzie tam, gdzie nasza wyobraźnia ma szansę na spotkanie z Nieznanym.

Wszystkie cytaty pochodzą z recenzowanej książki.
Autor ilustracji: Shinonome Kijin,  fot.gł.: Sasin Tipchai

*

 

Tytuł: Yōkai. Tajemnicze stwory w kulturze japońskiej
Autor: Michael Dylan Foster
Seria: Mundus. Fenomeny
Ilustracje: Shinonome Kijin
Wyd.: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Wydanie polskie: 2017
Ocena: 9/10

 

*

Za egzemplarz recenzencki dziękuję:

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Psotnicy, demony i leśne licha – „Yōkai”, M.D.Foster

  1. Japoński folklor to w zasadzie temat wałkowany od dawna na różne sposoby. Miło jednak, kiedy autor naprawdę się przykłada i stworzy obszerne, rzetelne opracowanie. To prawda, że tego typu niesamowite opowieści najlepiej czyta się przy okazji wakacyjnych wypadów. Zwłaszcza Noc Kupały nastraja bardzo folklorystycznie. A propos naszej rodzimej kultury polecam „Nowy kiermasz bajek” wydany w 1983 roku (jeśli natkniesz się na niego w antykwariacie). Jest to zbiór opowieści regionalnych o diabłach i czarach; książka mojego dzieciństwa.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dzięki za tytuł! Ze słowiańskich bestiariuszy chyba najlepiej sprawdzają się właśnie te starsze wydania. ps. chociaż na moją wyobraźnię najmocniej oddziaływały akurat opisy diabłów z „Doliny Issy” Miłosza 🙂 ps.2 co się stało z Twoim blogiem fotograficznym?

      Polubienie

      1. Ja w ogóle lubię ludowe podania, zwłaszcza te o sprytnych chłopach przechytrzających Borutę czy Rokitę. Kiedyś byłam też w Muzeum Diabła Polskiego. A „Igraszki z diabłem” to moja ulubiona sztuka. Blog natomiast skasowałam jakiś czas temu, jakoś nie miałam do niego serca. Ale do galerii na flickr dorzucam nowe zdjęcia.

        Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s